piątek, 1 stycznia 2016

Szachowe Gwiezdne Wojny w Katarze - część trzecia

Nie za bardzo było czasu w starym roku, na podsumowanie jednego z najsilniej obsadzonych szachowych Openów w roku 2015.
Zagrało w nim wielu znakomitych szachistów, prawdziwych szachowych gwiazd, stąd chyba uprawnione jest użycie określenia Szachowe Gwiezdne Wojny.




Tyle samo punktów co Świercz zdobył i Radek Wojtaszek, ale gorsza wartościowość dała mu niższe,  23 miejsce.
Polski szachista stracił niestety na rankingu, ale po fatalnym występie w Mistrzostwach Europy - wynik nie jest aż tak zły.
Dużo radości (o ile się nie mylę :), musiał sprawić Radkowi pojedynek z Mateuszem Bartel. Pamiętamy, że parę razy właśnie Mateusz stawał Wojtaszkowi na drodze do zdobycia tytułu Mistrza Polski w szachach.



Tak sobie myślę, że pozycja powstała po debiucie jest idealna do grania dla biały, dla zawodnika pewnego swojej siły.
Mała przewaga, jednak bez szans na jakikolwiek kontratak ze strony czarnych.
Partia jakaś taka nie w stylu Mateusza, który lubi przecież "namieszać".

Trochę więcej spodziewałem się po Radku w partii z Anish Giri. A co tam się działo - zobaczcie sami.



Niestety, w powstałej pozycji z odstałym pionkiem d6 czarnym pozostaje trudna obrona. Na dodatek ten pionek na a6 :(
Jak to mówią starzy szachiści: "dwie dziury w pozycji - pewne kółko".
I Radek dzielnie bronił trudnej pozycji. A Giri dociskał, wzmacniał, poprawiał pozycję swoich figur  - i wycisnął Polaka jak cytrynę.
Kiedy doszło do uwalniającego d5 - przewaga pozycyjna białych była już duża, a na dodatek partia "grała się sama".


c.d.n.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz