Partie Polek i Polaków z czwartej rundy Olimpiady Szachowej w Baku

Strona Olimpiady.

W czwartej rundzie Polki wygrały z Australią 4-0 a Polacy 3-1 z Czarnogórą.
Warto zobaczyć wszystkie partie.
Na początek Monika Soćko. Nasza liderka grała dziś czarnymi. Kiedy zobaczyłem, że biały skoczek stanął na polu d6, zrobiło mi się gorąco. Czyżby kolejna porażka naszej arcymistrzyni?
Na szczęście Australijka, to nie zawodniczka z czołówki. Pozycję ustawiła nieźle, a po wymianie skoczków na d6 - miała nawet (chyba) wygraną.
I wtedy Monika rozpoczęła, jak mówi mój znajomy, atak ślepej kichy (f5, f4). Białe się przestraszyły i zagrały samobójcze gf4. Punkt!


Z kolei Jola Zawadzka mogła się czuć zaskoczona debiutem. W końcu obrona skandynawska rzadko gości na szachownicy.
Szybko się jednak okazało, że to przeciwniczka sama zaskoczyła się otwarciem i kompletnie nie wie, co powinno się grać w tym debiucie. W efekcie, po kilkunastu ruchach Polka uzyskała dużo lepszą pozycję. Czarne broniły się jeszcze długo, ale jak mówią brydżyści - w zasadzie tylko dokładały do gry.
     
Klaudia Kulon idzie jak burza!
Grając czarnymi i w tej partii szybko próbowała przejąc inicjatywę, bo wiadomo, że Klaudia taką grę lubi. Co prawda, Emma Guo mogła kilka razy zagrać lepiej, ale po prostu gra za słabo, by zrozumieć niuanse pozycji. Kiedy Polka zagrała 26...f5, byłem pewien, że wygra tą partię. Jeszcze zamiast 28.We1 można było zagrać 28. Ga6!, ale strach ma wielkie oczy. A już 29. f3 i 32.G:c4 - to objaw paniki :)
Po takich błędach nie można nie wygrać!



Mariola Woźniak spokojnie rozegrała debiut i ustawiła swoje figury na odpowiednich polach. Potem pozwoliła "zapchać" przeciwniczce czarnego piona na c4, co dla Aleksandry Jule było już osiągnięciem. 


Mariola Woźniak (source)


Zaczęły się manewry, ale w końcu Australijka nie wytrzymała nerwowo i przypuściła atak (23...g5) w miejscu, gdzie nie miała własnych figur :) 
Resztę partii Mariola zagrała bardzo dokładnie i mamy 4-0 w meczu.


Przejdźmy do Panów. Wygrana z Czarnogórą 3-1 cieszy, choć szkoda, że nie wygraliśmy wyżej. Małe punkty też są ważne.
Dziś lider odpoczywał i na pierwszej desce zagrał Jan-Krzysztof Duda.
Jego przeciwnik, Nikola Djukic powymieniał swoje skoczki za gońce Polaka, i chyba liczył na swoje doświadczenie i ogranie.
Kiedy jednak nastąpiło proste, co efektowne 19.Sd5, powinien zrezygnować z pary gońców i pomyśleć o obronie. Młody Polak pokazał, że pozostawienie króla w centrum przy takiej ilości bierek na szachownicy nie może wyjść na zdrowie.
Brawo!

Mateusz Bartel miał się w tej partii podbudować. Sprzyjał temu fakt, że miał grać ze słabszym (sporo) rankingowo przeciwnikiem.
Polak ograł co prawda przeciwnika na pionka, ale zmniejszająca się liczba bierek na szachownicy zwiastowała remisowe zakończenie. 
A jednak, gdyby Mateusz znalazł "etiudowe" 36...Gb6 - byłby cały punkt. Ale weź znajdź to bez pomocy komputera, przy cykającym zegarze.

W czwartym meczu na Olimpiadzie, do składu wskoczył wreszcie Kacper Piorun.
Luka Draskovic rozegrał debiut jeszcze w miarę poprawnie, ale potem spóźnił się z kontrakcją na pozycję białego króla i szybko poległ.
Brawo Kacper za efektowne 29. W:g7!


I na koniec przykra sprawa. Dariusz Świercz na tej Olimpiadzie nie przypomina zawodnika, który ma na koncie tytuły Mistrza Świata do lat 20. 
Niemrawa gra w debiucie, bezproduktywne manewry i w końcu forsowne przejście do gorszej końcówki.
Szczęście, że przeciwnik był naprawdę przestraszony i chyba marzył w tej partii o remisie. Blazo Kalezic najpierw stracił całą wypracowaną w końcówce przewagę, a potem sam musiał walczyć o remis.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz