wtorek, 7 lutego 2017

Claude Bloodgood - szachista, który zamordował własną matkę

Wśród znanych i mniej znanych szachistów jest wiele świetlanych, bardzo pozytywnych postaci. Są nobliści, muzycy, politycy - całe firmamenty gwiazd.

Tak jak i wszędzie, są też czarne owce, postacie niekoniecznie pozytywne. Niedawno portal WP przypomniał postać Claude'a Bloodgooda urodzonego w 1937 kontrowersyjnego amerykańskiego szachisty, popularyzatora posunięcia 1.g4!

Jako młody chłopak w 1950 roku doszedł do rankingu 1956, co jak na tamte czasy było niezłym osiągnięciem. Ponoć w 1955 Bloodgood rozegrał wiele partii z aktorem Humphreyem Bogartem, znanym z niezapomnianej roli w filmie Casablanca.

Niestety tak dobrze jak w szachach Claude nie radził sobie w życiu. Popadł w konflikt z prawem, został kilkakrotnie aresztowany. 
Osadzony na kilka lat w więzieniu (między innym za włamanie) wyszedł z niego w 1969 roku.
Wtedy, będąc zaledwie dziewięć dni na wolności zamordował własną matkę Margaret Bloodgood.
Skazany został na śmierć, który to wyrok zamieniono mu później na dożywocie.

Przebywając w więzieniu bardzo aktywnie grał w szachy, zarówno korespondencyjnie jak i z innymi więźniami.
Z biegiem czasu, osiągnął bardzo wysoką pozycję w obowiązującym w Stanach Zjednoczonych rankingu USCF.

W 1996 roku osiągnął ocenę rankingową 2702 co zgodnie z regulaminem federacji szachowej USA, dawało mu prawo zagrać w Mistrzostwach Stanów Zjednoczonych w szachach.

Przeprowadzone przez USCF dochodzenie wykazało, że Bloogdood uzyskał wysoki ranking poprzez sztuczne jego pompowanie. Nie trzeba dodawać, że ten sposób jest doskonale znany współczesnym szachistom ✌

Polegało to na tym, że Bloodgood organizował turnieje szachowe dla początkujących graczy, uzyskiwał dla nich członkostwo USCF, a potem ich wszystkich bezlitośnie ogrywał.
Za każdym razem zyskiwał na swoim rankingu dodatkowe punkty. Po kilku latach ten sprytny matematyk osiągnął ranking na poziomie arcymistrza.

Więcej o tym można przeczytać na stronie w Wikipedii (j. ang).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz