Wojciech Moranda w studio po zakończeniu partii podkreślał, że miał ogromne szczęście. I rzeczywiście, po debiucie białe uzyskały dużą przewagę. Kto wie, może nawet pozycja był przegrana. Ale Moranda wywinął się grabarzowi spod łopaty, wykorzystał błąd Barłomieja Heberli i wygrał partię.
To trzeba zobaczyć:

Komentarze
Prześlij komentarz