"Fachowcy mieli rację: w dogrywce tempem szybkim Karjakin nie istniał ��!"
Jeszcze jak istniał! Proponuję powrócić do drugiej partii dogrywki, gdzie Siergiej w niesamowity sposób w ogromnym niedoczasie wywalczył remis (nawiasem mówiąc, przy mocno niedokładnej grze Carlsena, któremu jednakowoż pozostawało sporo czasu).
"Fachowcy mieli rację: w dogrywce tempem szybkim Karjakin nie istniał"
Nie zgodzę się. W drugiej partii wprawdzie trochę rozpaczliwie się bronił, ale wybronił.
W trzeciej partii zrobił błąd na poziomie niezbyt silnego gracza klubowego 38. Rxc7, podczas gdy 38. Rb1 odpierało atak, ale niedoczasie i nerwach nawet arcymistrz może się pomylić.
Gra Karjakina w czwartej partii była pokłosiem wyniku trzeciej partii. Musiał ryzykować i przegrał.
Mecz rozstrzygnął jeden gruby błąd w trzeciej partii.
Na jednym z szachowych blogów znalazłem (J.S.) ciekawą wypowiedź dotyczącą nauki gry w szachy, której autorem jest Martin Wollf . Genialna diagnoza! Pewien przyjaciel zapytał mnie: - Dlaczego inwestujesz tyle pieniędzy i własnego czasu, aby twój syn uczył się grać w szachy? Moja odpowiedź: Cóż, muszę przyznać się do winy: nie płacę za to, żeby mój syn grał w szachy. Czy wiesz, dlaczego płacę? - Płacę, żeby mój syn nauczył się być zdyscyplinowany. - Płacę również za to, by mój syn mógł ćwiczyć swój umysł i rozwijać swoją kreatywność. - Płacę za mojego syna, aby nauczył się radzić sobie z porażkami, z rozczarowaniami jeśli nie uda mu się osiągnąć tego, czego oczekiwał. - Płacę za mojego syna, aby nauczył się realizować swoje cele. - Płacę, aby moje dziecko zrozumiało, że aby osiągnąć mistrzostwo trzeba ciężko pracować i trenować godzinami. I że sukces nie nastąpi z dnia na dzień. - Płacę za to, że mój syn nawiązał przyjaźnie na całe życie...
Władimir Kramnik ma 49 lat i nieuchronnie zbliża się do pięćdziesiątki. A to oznacza, że jego siła gry wciąż maleje, zwłaszcza w szachach szybkich i błyskawicznych. Nie potrafi on jednak pogodzić się z upływającym czasem i kiedy tylko przegra partię graną przez internet ze słabszym graczem, oskarża go o oszustwo i nielegalne wspomaganie silnikiem szachowym. To się nie potwierdza, bo osoby sprawdzające taką partię nie potwierdzały oszustwa, za to widać było gołym okiem jakie babole robi Kramnik. I wreszcie miarka się przebrała i Chess.com podjął decyzję o zawieszeniu Kramnika w rozgrywkach na tym portalu do 10 czerwca 2025 r. Całe oświadczenie jest zamieszczone na screenie.
Z ogromnym smutkiem przyjąłem dziś wiadomość o śmierci Lecha Gałkowskiego , znanego działacza szachowego z Tczewa. Lech był niestrudzonym organizatorem turniejów szachowych, wiele z nich sędziował osobiście a dopóki zdrowie mu pozwalało wiele razy w nich uczestniczył. Na moją prośbę sędziował też Międzynarodowe Turnieje o puchar Zamku Malborskiego i robił to sprawnie i bezkonfliktowo. Mimo ciężkiej choroby która przykuła go do łóżka, do końca interesował się życiem szachowym, grywał partie w internecie. Jeszcze całkiem niedawno wymienialiśmy się życzenia a teraz nie ma Go już z nami. Pokój Jego duszy, będzie Ciebie brakować. Jerzy Skonieczny
Na zdjęciu razem z Ryszardem Paciejewskim sędziujemy Memoriał H.Sucharskiego Wielce zasmucająca wiadomość dotarła do mnie dziś z Elbląga. Nie żyje Ryszard Paciejewski , osoba bardzo zasłużona dla szachów w Elblągu. Działacz szachowy, sędzia, organizator i szachista. Był wieloletnim sekretarzem Okręgowego Związku Szachowego w Elblągu w czasach kiedy istniało województwo elbląskie. Współpracowałem z nim przez wiele długich lat będąc najpierw wiceprezesem a potem prezesem związku. W jego domu zawsze czekała dobra herbata i dobry, bułgarski koniak. Rysiek był świetnym rozmówcą, znał wiele ciekawych historii i miał dobre kontakty z szachistami z różnych części Polski. Słynął z mocnego uścisku dłoni, bowiem w młodości trenował podnoszenie ciężarów. J eszcze niedawno dzwonił do mnie, mieliśmy się spotkać, niestety nie udało się. Rysiu, będzie nam Ciebie bardzo brakować. Jerzy Skonieczny
Cóż za dramat na turnieju szachowym. W Rosji, w mieście Machaczkała był rozgrywany turniej szachowy. Jedna z uczestniczek, Amina Abakarowa weszła na salę gry na której odbywały się zawody. Ponieważ było to na długo przed rundą, sala była pusta. Kobieta podeszła do szachownicy na którym miała grać jej rywalka i oblała jej figury trującą cieczą. Prawdopodobnie była to rtęć. Jej przeciwniczka Umaiganat Osmanova poczuła się źle podczas gry. Miała zawroty głowy i mdłości, konieczne było wezwanie służb medycznych. Sprawczyni "wpadła" ponieważ została nagrana przez kamery, które były umieszczone na sali gry. Podczas składania wyjaśnień na milicji tłumaczyła, że zrobiła to z zemsty. Stwierdziła, że nie chciała jej skrzywdzić, a jedynie przestraszyć.
"Fachowcy mieli rację: w dogrywce tempem szybkim Karjakin nie istniał ��!"
OdpowiedzUsuńJeszcze jak istniał! Proponuję powrócić do drugiej partii dogrywki, gdzie Siergiej w niesamowity sposób w ogromnym niedoczasie wywalczył remis (nawiasem mówiąc, przy mocno niedokładnej grze Carlsena, któremu jednakowoż pozostawało sporo czasu).
Jeśli definicją istnienia w partii szachowej jest rozpaczliwa walka o remis, to istniał :)
UsuńKażdy wywalczony remis w przegranej pozycji w meczu o tytuł mistrza świata jest na wagę złota!
OdpowiedzUsuń"Fachowcy mieli rację: w dogrywce tempem szybkim Karjakin nie istniał"
OdpowiedzUsuńNie zgodzę się. W drugiej partii wprawdzie trochę rozpaczliwie się bronił, ale wybronił.
W trzeciej partii zrobił błąd na poziomie niezbyt silnego gracza klubowego 38. Rxc7, podczas gdy 38. Rb1 odpierało atak, ale niedoczasie i nerwach nawet arcymistrz może się pomylić.
Gra Karjakina w czwartej partii była pokłosiem wyniku trzeciej partii. Musiał ryzykować i przegrał.
Mecz rozstrzygnął jeden gruby błąd w trzeciej partii.
Mówiąc językiem brydżowym: Karjakin w dogrywce grał rolę "dziadka" i dokładał do stołu.
OdpowiedzUsuńNie zgadzam się. Grał aktywnie, świetnie się bronił, a dogrywkę rozstrzygnął jeden gruby błąd.
Usuń